...czyli rosse5 od kuchni...
poniedziałek, 12 lipca 2010

Pewnego dnia pojechałam w odwiedziny do rodziców i widząc krzaczek porzeczki pełen owoców nie mogłam się powstrzymać, zwłaszcza że już wcześniej wypatrzyłam u Kasi ten cudny przepis (KLIK). Nazbierałam cały pojemniczek i po powrocie do domu zabrałam się za przygotowania:)

Pamiętam z dzieciństwa, jak moja mama piekła szarlotkę z kruszonką i obydwie z siostrą zawsze tę kruszonkę wyjadałyśmy z ciasta, zostawiając nieestetyczne puste miejsca;) Teraz wiem, że moja miłość do kruszonki nie wygasła;)

Ciasto wyszło przepyszne!! Lekka słodycz miesza się z kwaskowatością owoców, tworząc idealne połączenie. Nie wyszła mi taka piękna warstwa piany jak u Kasi, chyba porzeczki mi ją wciągnęły;) ale wcale nie przeszkadza to w delektowaniu się tym smakołykiem:) Mama zasugerowała, aby następnym razem dodać trochę kisielu lub mąki ziemniaczanej to piana nie opadnie.

Pleśniak z porzeczkami

Składniki:

  • 3 szklanki mąki
  • 220 g masła
  • 1,5 szklanki drobnego cukru
  • 1 cukier waniliowy 
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 6 jajek (oddzielić żółtka od białek)
  • ok. 600 g porzeczek

 Mąkę, masło, cukier waniliowy, 0,5 szklanki cukru, proszek i żółtka jajek łączymy w misce. Uzyskamy coś, co przypomina kruszonkę. 2/3 uzyskanej mieszanki wsypujemy do wysmarowanej olejem fromy (ja piekłam w formie 28x24cm) i ugniatamy spód. Wkładamy do lodówki na ok 15 minut.
 
Białka ubijamy na sztywną pianę i pod koniec ubijania dodajemy szklankę cukru.

Na spód z ciasta wykładamy owoce, na to ubitą pianę z białek. Wierzch posypujemy pozostałą kruszonką. Pieczemy 45 minut w temperaturze 190 stopni.
 
Gorąco polecam!
 
 
środa, 07 lipca 2010

Uwielbiam pierogi... Te robione przez moją mamę mhmm pyszności:) Ale tym razem postanowiłam zrobić pierogi własnoręcznie, po raz pierwszy w życiu.

I jestem zachwycona.

Ciasto cudowne, miękkie, pyszne po prostu. Nadzienie zrobiłam z sera, ale żeby było śmieszniej to z takiego wiaderkowego, bo tylko taki miałam, a nie ze zwykłego twarogu, ale w smaku są boskie!

Wykorzystałam przepis z blogu Dorotus. Nie mam porównania, bo to pierwszy przepis na ciasto pierogowe, jaki wykorzystałam, ale bardzo mi odpowiada:)

Pierogi z serem

Składniki na ciasto:

  • 3 szklanki mąki
  • 1 szklanka gorącej wody
  • 1 jajko
  • 3/4 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka oleju

Składniki połączyć, dobrze wyrobić na gładkie ciasto. Stolnicę posypać delikatnie mąką, rozwałkować ciasto na grubość ok 2mm, szklanką wykroić krążki.

Składniki na nadzienie:

  • 0,5 kg twarogu zmielonego raz przez maszynkę (ja jak wspomniałam dałam wiaderkowy;)
  • 1 jajko
  • 3 - 4 łyżki cukru
  • 8 g cukru waniliowego

Na krążek ciasta nakładać łyżeczką nadzienie, ciasto zlepić. Wrzucać do wrzącej, lekko osolonej wody, zamieszać, gotować ok. 2 min po wypłynięciu pierogów na powierzchnię wody.

Pyszności:)

I jeszcze Mąż, a właściwie jego ręka, złapana na gorącym uczynku;)

A komentarz Męża po spróbowaniu? Najpierw długo mlaskał a potem powiedział : "Nooo, nawet wcale nie są twarde" :D Heh, te specyficzne, męskie komplementy;)

wtorek, 06 lipca 2010

Dawno mnie tu nie było... Ech opuściła mnie wena twórcza, chyba nie nadaję się do prowadzenia bloga kulinarnego. Co nie zmienia jednak faktu, że lubię się pokrzątać w kuchni, jednak moje umiejętności są wciąż niewielkie.

Lubię jednak to miejsce, przynajmniej wiem które przepisy wypróbowałam i mogę do nich wrócić w każdej chwili:) Dlatego pozostanę tu. Może wpisy nie będą dość częste, ale napewno będą się pojawiać:)

To, że mnie nie było, nie znaczy, że niczego nie robiłam, nie piekłam, nie gotowałam. Wprost przeciwnie, choć przyznaję, że ostatnio nie miałam na to zbyt wiele czasu i to Mąż przejął stery w kuchni. Ale uporałam się z zadaniem jakie miałam zrealizować i mogłam wrócić do zajęć kulinarnych:)

Upiekłam sernik truskawkowy z przepisu Dorotus - ale nie wyszedł mi. Nie potrafię piec serników i koniec. Nie wiem, jak to zrobić, żeby wyszedł taki puszysty... Pewnie któregoś dnia znów podejmę sernikową próbę, ale póki co, odpuszczam.

Dlatego dziś nie będzie o serniku.

Będzie o pizzy.

Upieczonej wczoraj, z własnoręcznie przygotowanym sosem. Specjalnie dla Męża, aby wynagrodzić mu trudy ostatnich dni i jego cierpliwość w znoszeniu mojej nerwowości.

Przepis na pizzę zaczerpnięty od Dorotus, przepis na sos z blogu abbry, która z kolei znalazła go u Liski.

Pizza

Składniki na ciasto:

( proporcje na 3 okrągłe blaty wielkości 30 cm; ja robiłam na dużej blasze z piekarnika)

  • 1 łyżka suchych drożdży
  • 1,5 szklanki ciepłej wody
  • 3,5 szklanki mąki
  • łyżka oliwy z oliwek
  • 1,5 łyżeczki soli

Składniki na sos:

  • puszka krojonych pomidorów
  • 1 łyżka oliwy
  • posiekany ząbek czosnku
  • pół łyżeczki suszonego oregano
  • 1/4 łyżeczki cukru
  • pół łyżeczki soli
  • pieprz

Ciasto - drożdże rozpuścić w wodzie, odstawić na 10 minut. Mąkę przesiać, zrobić w niej zagłębienie, wlać do niego drożdże, oliwę, dodać sól. Ciasto dobrze wyrobić, umieścić w naczyniu, przykryć ściereczką, odstawić w ciepłe miejsce do podowjenia objętości (ok 1,5 godziny).

Wyrośnięte ciasto uderzyć pięścią i uformować spód, kształtując nieco wyższe brzegi.

Sos - wszystkie składniki włożyć do rondelka, doprowadzić do wrzenia a następnie zmniejszyć ogień i gotować 10 minut.

Sos rozsmarować na spodzie do pizzy, ułożyć ulubione dodatki.

Pizzę piec w temp. 240 - 250 stopni przez 15 - 20 minut. Ser nałożyć przed końcem pieczenia.

Pizza jest przepyszna - jak mój Mąż stwierdził - niemal mistrzostwo;) Niemal - cóż, muszę jeszcze popracować nad techniką wyrabiania drożdżowego ciasta;)

czwartek, 27 maja 2010

Miałam ochotę na coś puszystego, mięciutkiego, pachnącego. I szybkiego do zrobienia. Czegoś idealnego do filiżanki herbaty.

Znalazłam u Dorotki. Babka czekoladowo -pomarańczowa. Dokładnie to, czego szukałam. Wyrosła pięknie, i cudnie pachnie pomarańczami. To najsmaczniejsza babka, jaką udało mi się upiec. Niewiele już z niej zostało.

Ciasto upiekłam w formie z kominkiem z podwójnej porcji. Podaję zatem moje proporcje.

Marmurkowe ciasto czekoladowo - pomarańczowe

Składniki:

  • 100 g czekolady (ja dałam pół tabliczki gorzkiej i pół mlecznej)
  • 250 g miękkiego masła
  • 200 g cukru
  • skórka otarta z 2 pomarańczy
  • 4 średniej wielkości jajka, delikatnie roztrzepane
  • 240 g mąki
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 4 łyżeczki świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
  • 2 łyżki kakao
  • ew. kilka kropli aromatu pomarańczowego

Czekoladę połamać i rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić (lecz pilnować by nie zastygła znowu). Przy pomocy miksera połączyć dokładnie masło, cukier i otartą skórkę z pomarańczy. Powoli dodawać roztrzepane jajka, dokładnie miksując po każdym dodaniu. Wmieszać mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia, dodać sok pomarańczowy (oraz ew. aromat) i dokładnie wymieszać. Powstałe ciasto rozdzielić na dwie części. Do jednej części dodać kakao i ostudzoną czekoladę, dokładnie wymieszać.

Do przygotowanej formy wykładać ciasto łyżką, na przemian - to z jednej miseczki to z drugiej, by osiągnąć efekt marmurka.

Piec około 40 minut w temperaturze 180°C, sprawdzić patyczkiem - po upieczeniu powinien być suchy.

Gotowe ciasto można polać polewą czekoladową lub posypać cukrem pudrem.

wtorek, 18 maja 2010

Oglądam sobie te Wasze blogi kulinarne, na których niemal codziennie pojawiają się nowe wpisy i zastanawiam się po  pierwsze jak to robicie, a po drugie - jak nadążacie to wszystko skonsumować;P A czasem po prostu zastanawiam się co ja tutaj robię...

No ale, nie o tym miało być.

Ależ się zdenerwowałam... Takie ładne zdjęcia pstryknęłam i przez przypadek wszystkie je usunęłam buuu...

Miały być letnie, czerwone truskawki, wbrew tej szarości za oknem...

Zachciało mi się czegoś słodkiego, własnorećznie upieczonego. Pierwsza myśl - wiadomo jaka :) - muffinki.

Przepis od Evenki - o ten. Ja go wzbogaciłam o posiekaną białą czekoladę. Muffinki wyszły pyszne! Wilgotne, nie za słodkie. A jak pachną...:)

MUFFINKI Z TRUSKAWKAMI

Składniki:

  • 2 szklanki mąki
  • szklanka cukru
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • szklanka mleka
  • pół szklanki oleju
  • kilka kropli aromatu śmietankowego
  • 1,5 szklanki pokrojonych truskawek
  • posiekana biała czekolada (ilość wedle uznania)

W jednym naczyniu połączyć suche składniki. W drugim rozbełtać jajka, dodać mleko, olej i aromat. Mokre składniki wlać do suchych, krótko w ymieszać łyżką. Dodać truskawki i czekoladę, wymieszać ( jeśli ciasto będzie zbyt rzadkie dodać trochę mąki). Masę nakładać do foremek.

Piec ok 25 minut w temperaturze ok. 200 stopni.

(Z podanej ilości składników wyszło mi 17 muffinek)

poniedziałek, 10 maja 2010

Mimo niespecjalnego uwielbienia do gotowania cieszę się z dni, w których mogę przygotować ciepły obiad dla mojego Męża i możemy go zjeść wspólnie, a takimi dniami są poniedziałki i czwartki.

Dzisiaj postanowiłam przygotować gulasz, bo po pierwsze - dawno go nie robiłam (moje próby były jak do tej pory dość mizerne, zawsze coś było nie tak), a po drugie - mam chyba ze cztery porcje wieprzowego mięsa gulaszowego w zamrażarce.

I tym razem gulasz wyszedł mi - mówiąc nieskromnie - boski! Mąż się zajadał i co chwilę powtarzał: "Ale pyszne" :) Na koniec stwierdził, że właśnie runął mój misterny plan pod tytułem : "Ale ja nie umiem gotować" ;P No cóż, podobno trening czyni mistrza;P

Będzie bezzdjęciowo, bo całkiem to niefotogeniczne danie a poza tym nie zdążyłam fotki pstryknąć;)

Przepis znaleziony na portalu Uwielbiam.pl, lekko przeze mnie zmodyfikowany.

 

Gulasz wieprzowy

Składniki (w oryginale są proporcje na kg mięsa, ja podaję zmniejszone proporcje)

  • 400 g mięsa wieprzowego na gulasz
  • 2 nie za duże cebule
  • ząbek czosnku (przecisnąć przez praskę)
  • po pół łyżeczki szłodkiej i ostrej papryki, vegety, majeranku, pieprzu
  • liść laurowy
  • 2 łyżki przecieru pomidorowego
  • kawałek pokrojonego pora
  • kawałek pokrojonej marchewki ( ja dałam marchewkę i pora  zamrożone, starte na tarce)
  • olej
  • pół łyżki mąki

* ja dodałam od siebie jeszcze uduszone wcześniej pieczarki - zawsze mam zapas w zamrażarniku;P

Mięso umyć, pokroić w kostkę.

Cebule obrać, pokroić w piórka, zeszklić na oleju, przełożyć na talerzyk. Na tej samej patelni obsmażyć mięso na rumiano, dodać cebule, marchewkę, pora. Zalać wodą (tak, aby przykrywała mięso). Dusić 15 minut pod przykryciem. Następnie dodać przyprawy i przecier pomidorowy. Dusić aż mięso będzie miękkie ( u mnie ok 1, 20 godz).

Pół łyżki mąki rozprowadzić w odrobinie wody, dodać do gulaszu. Gotować ok. 5 minut. (U mnie sos wyszedł gęsty i nie trzeba było dodawać mąki)

Smacznego!

piątek, 07 maja 2010

Pogoda ostatnio mnie wykańcza. Mogłabym zasnąć na stojąco. Gdzie ta wiosna?? Potrzebuję słońca!

Dziś po powrocie do domu pierwsze kroki skierowałam w stronę łóżka, ale trzeba było się jakoś pozbierać i zająć czymś konstruktywnym. Posprzątałam zatem kuchnię na błysk, ogarnęłam resztę pokoi i zabrałam się za coś, co "chodziło" za mną od kilku dni:)

Z niemałą stanowczością stwierdzam, że wolę piec niż gotować. Co więcej, najbardziej lubię piec małe formy czyli np. muffinki i ciasteczka:) I ciasteczka właśnie dziś popełniłam.

Ciasteczka owsiane. Z żurawiną, białą czekoladą i orzechami.

Znalezione u niezastąpionej Dorotki.

Jak tylko zobaczyłam te składniki, wiedziałam że muszę je upiec. Gdzieś w środku czułam, że będą fantastyczne. Nie pomyliłam się - to połączenie smaków jest rewelacyjne!! Nie za słodkie, lekko twardawe, mocno chrupiące ciasteczka, idealne do kubka ciepłego mleka lub kakao.

Tego mi było trzeba:)

Ciasteczka owsiane z żurawiną, białą czekoladą i orzechami

Składniki

  • 140 g mąki
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 75 g płatków owsianych
  • 125 g masła
  • 75 g ciemnego brązowego cukru (dałam trochę mniej)
  • 100 g cukru pudru (dałam trochę mniej)
  • 1 jajko
  • 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii (ja dałam aromat)
  • 75 g suszonej żurawiny
  • 50 g orzechów włoskich, z grubsza posiekanych
  • 140 g chipsów z białej czekolady lub białej czekolady posiekanej

W naczyniu wymieszać makę, proszek do pieczenia, sól i płatki. W drugim naczyniu utrzeć masło z cukrami. Dodać jajko i wanilię, zmiksować. Połączyć zawartość dwóch naczyń miksując. Na koniec wmieszać żurawinę, czekoladę i orzechy (najlepiej drewnianą łyżką - masa jest bardzo gęsta, ciężko się miesza)

Z ciasta formować kulki wielkości orzecha włoskiego, układać na blaszce, zachowując duże odstępy (najłatwiej robić to maczając ręce w wodzie - ciasto mocno się klei, ale tak ma być). Każdą kulkę spłaszczyć łyżką.

Piec w temperaturze 180ºC przez około 15 minut. Po upieczeniu ciastka będą bardzo miękkie, odczekać, aż stwardnieją i przełożyć na kratkę by ostygły do końca.

Serdecznie polecam!!

czwartek, 06 maja 2010

Zacznę od tego, że wczoraj przez pół dnia nie mogłam dodać wpisu, zaczyna mi ten blox działać na nerwy...

Miałam wczoraj dzień wolny od szkoły i urzędowałam w kuchni:) Najpierw miały być ciasteczka owsiane, ale musiałam zużyć pół wiaderka sera, jakie zostało mi po serniku na zimno. Niestety do pieczenia serników to ja stworzona nie jestem (do jedzenia to co innego;P), moją pierwszą nie do końca udaną próbę można zobaczyć tutaj.

Ale, jak to mówią człowiek się na błędach uczy i nie należy się poddawać. Zajrzałam więc do mojej bogini sernikowej - Majanki - i z bogatej gamy przepisów wybrałam ten.

Chyba dlatego, że nie jest to zwykły sernik, więc większe były szanse, że się uda;) I tak też się stało, chociaż po drodze miałam mały wypadek, a właściwie nauczkę do końca życia. Otóż zrobiłam juz masę brownie, wyłożyłam do tortownicy i przygotowywałam masę serową. Przyszło do dodania jajek i nie wiem dlaczego, ale zamiast do osobnej miseczki to rozbiłam je do naczynia z masą. I jedno jajko okazało się nieświeże:/ Cała masa do wyrzucenia, no ale skoro brownie było już gotowe no to nie mogłam odpuścić - raz, dwa zakupiłam nowy serek. Ale więcej już tego błędu jajkowego nie popełnię...

Co do samego ciasta - bardzo mi smakuje:) Co prawda jest trochę słodkie, dlatego następnym razem wypróbuję wersję z malinami, lub dodam trochę mniej cukru... Ale to brownie...mhmmm:D:D

Sernikobrownie

Składniki na brownies:

  • 200g dobrej jakości czekolady gorzkiej ( ja dałam jedną gorzką i jedną mleczną)
  • 2/3 kostki masła
  • niecała szklanka cukru
  • szklanka mąki
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2-3 jajka

 

Składniki na masę serową:

  • 500g serka śmietankowego (dałam gotowy do wypieków mielony)
  • 100g cukru pudru
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • ok. 100g wiórków kokosowych
  • 4 łyżki cukru pudru

Czekoladę rozpuścić wraz z masłem w kąpieli wodnej. Jajka ubić z cukrem i wymieszać z mąką przesianą razem z proszkiem do pieczenia. Połączyć mąkę z przestudzoną masą czekoladowo-maślaną.

Połowę masy na brownie wlać do formy (średnica ok.25cm) wysmarowanej masłem i wyłożonej papierem do pieczenia.

W drugim maczyniu utrzeć serek z cukrem pudrem. Następnie dodać kolejno jajka i esencję waniliową. Wymieszać. Tak otrzymaną masę serową wylać delikatnie na masę czekoladową.

Na to wysypać wiórki połączone z cukrem pudrem , a następnie ostrożnie wyłożyć pozostałą masę czekoladową.

Ciasto piec około 50-60 minut w temperaturze 170 stopni (ja piekłam 1godz 20 min - ostatnie 20 min z termoobiegiem). Można od góry przykryć folią aluminiową, aby wierzch się za bardzo nie spiekł.  (ja tego nie robiłam).

piątek, 30 kwietnia 2010

 Jeszcze na blogu robótkowym wielokrotnie odgrażałam się, że zaprezentuję przepis na moje jak dotychczas najulubieńsze muffinki. Do tej pory nie zrobiłam tego, bo zanim zdążyłam pstryknąć fotkę, to było po muffinkach.

Ale dziś się udało. Upiekłam je z racji naszego jutrzejszego, majówkowego wyjazdu do Torunia - ot tak, żeby mieć co przegryźć po drodze:) O ile dotrwają, bo już dwie wciągnęłam;P Możliwie, że jeszcze rano będę piekła drugą turę hihi;P

Te muffinki są bardzo elastyczne - można do nich dodać dowolne bakalie. Są dość zwarte i niezbyt wilgotne, ale bardzo sycące. Uwielbiam je z jogurtem - idealne na drugie śniadanie:)

Przepis znalazłam u Anulki.

Składniki :

  • 300 g mąki
  • pół szkl. drobnego cukru
  • 1.5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 jajka
  • szkl. śmietany 18%
  • 1/3 szkl. oleju
  • kilka kropli aromatu śmietankowego
  • dowolne bakalie ( ja dziś robiłam część z rodzynkami i płatkami migdałowymi, drugą z orzechami laskowymi i żurawiną)

W jednej misce połączyć składniki suche (oprócz bakalii), w drugiej mokre. Dodać składniki suche do mokrych, wymieszać. Dodać bakalie, ponownie delikatnie wymieszać. Foremki napełnić ciastem.

Piec 20-25 minut w 200 stopniach.

Prościutkie, szybciutkie i przepyszne:)

Miłego i słonecznego weekendu Wam życzę!

:)

środa, 28 kwietnia 2010

Na wstępie dziękuję za miłe słowa, motywujące do prowadzenia tego bloga. Nie będzie on profesjonalny tylko amatorski, ale mam nadzieję, że ktoś z niego skorzysta a i ja dzięki temu się czegoś nauczę...:)

No ale wracając do tematów kulinarnych...

Nasz dzisiejszy obiadek. Połączone dwa przepisy z blogu Doroty - ten i ten. Skumulowane przeze mnie w jedno z racji zalegających resztek pieczarek i śmietany;)

A... jeszcze drobne wyjaśnienie, skąd taka nazwa na najzwyklejsze pulpety. Otóż małżonek mój nabrał zwyczaju nazywania kotletów mielonych i pulpetów mianem "granatów" - nie wiem skąd mu się to wzięło, ale strasznie śmiesznie to wymawia i zawsze mnie tym rozbawi...:)

Składniki:

Na pulpeciki "granaty";P

  • 500 g mielonego mięsa
  • 1 duże jajko
  • 2 małe cebule drobno posiekane i podsmażone (ja dałam po prostu posiekane;)
  • pół czerstwej kajzerki, namoczonej w wodzie i odciśniętej
  • sól i pieprz, majeranek do smaku

Mięso dobrze wymieszać rękoma z jajkiem, cebulą, bułką, solą i pieprzem. Jeśli masa będzie zbyt rzadka, można dosypać tartej bułki.

Do garnka nalać niewielką ilość wody, lekko posolić, zagotować. Z mięsa formować pulpety, lekko obtaczać w mące i kłaść do wrzącej wody (powinna je lekko przykrywać). Gotować na małym ogniu pod przykryciem ok. 20 minut.

Składniki na sos:

  • 350-400 g pieczarek
  • 1,5 łyżki mąki pszennej
  • 3 łyżki kwaśnej śmietany 18%
  • sól, pieprz do smaku
  • można dodać posiekany świeży koperek

Pieczarki oczyścić, pokroić w cienkie plasterki. Przełożyć do teflonowego rondla lub na patelnię, posolić, przykryć pokrywką, gotować ok 15 minut do miękkości ( nie dolewać wody - pieczarki same ją puszczą).

I teraz tak - w przepisie Doroty wśród składników jest jeszcze szkl. wody lub rosołu - którą ja dodałam ale w efekcie sos po wlaniu do pulpetów był trochę za rzadki, więc proponuję dać pół szklanki lub nie dawać wcale, zależnie od tego ile wody jest w garnku z pulpetami -> człowiek się uczy na błędach;P

Mąkę pszenną dokładnie połączyć ze śmietaną (i rosołem lub wodą, jeśli go dajemy) aby nie było grudek, można zmiksować blenderem.

Sos wlać do pieczarek wymieszać, gotować przez 2 minuty.

Sos pieczarkowy przelać do garnka z pulpetami, dokładnie mieszając. Chwilę pogotować. Można dodać koperek ( ja nie miałam, ale myślę że dobrze by tu pasował).

Efekt? Pulpeciki przepyszne, delikatne i mięciutkie, z sosem smakowały  nam wyśmienicie:) Ja podałam z makaronem.

Hmm fotografowanie jedzenia takiego zwykłego jest niebywale trudne, ciasta i desery stanowczo są bardziej urokliwe i wdzięczne jako modele zdjęciowe;)